KRAKÓW NASZĄ MATKĄ SZTUKI
[No.007]

Targowe powroty do Krakowa wiążą się za każdym razem z masą nostalgii. Z racji, że na przestrzeni ostatnich 3 lat przybyło Was – Drodzy obserwatorzy – wielu, postanowiliśmy opowiedzieć naszą historię jeszcze raz, przy okazji bloga podsumowującego edycję Targów Młodej Sztuki w Pałacu Potockich.
Oda do Krakowa
Choć teraz obnosimy się niemal po królewsku, eksponując Młodą Sztukę w Pałacu Potockich, mało osób wie, że zaczynaliśmy na poddaszu dawnej synagogi na Kazimierzu. Szukałam odpowiednika do przymiotnika „królewski”, pasującego do synagogi, ale nic lepszego niż „święty” nie przyszło mi do głowy. Chyba na tym etapie najlepiej będzie uznać, że język nie zawsze nadąża za historią.

Obecnie dzięki naszemu „wynalazkowi”, z którego jesteśmy tak bardzo dumni, że określamy go tym słowem – mianowicie, mowa tu o naszych kratach ekspozycyjnych – przygotowanie przestrzeni Targowej to nic w porównaniu do tej samej czynności w HEVRE. Wielkie i metalowe stoły musiały być podczas jednej edycji 5 razy wyniesione i zniesione na i z drugiego piętra aż do piwnicy przez dwóch kumpli, którzy stwierdzili, że chcą robić coś ważnego. Cóż, obecnie nasz team liczy ponad 10 osób, ale o tym może nieco później…
Jak to się wszystko zaczęło?
Rozpoczął i kontynuuje to dalej Gleb Andreev – filmowiec, który po przeprowadzce do Krakowa na własnej skórze poczuł, jak ciężko jest artystom tworzyć. Odkrył, jak mało możliwości jest na rynku sztuki oraz jak ciężko przebić się przez żelazną ścianę i zostać dostrzeżonym.
Na samym początku z nieznanego mi powodu, naszym znakiem rozpoznawczym były macki ośmiornicy widoczne na KAŻDYM plakacie...*

*Nie pytajcie mnie dlaczego, ale wiem, że gdybym już wtedy pracowała w Targach, na pewno bym na to nie pozwoliła…
I dopiero po roku pojawiła się nasza strzałka oraz cała identyfikacja graficzna. Przez pierwsze 1,5 roku działalności Targi odbywały się wyłącznie w Krakowie, a następnie spróbowaliśmy we Wrocławiu… no i machina ruszyła.

Obecnie, jak wiecie Targi Młodej Sztuki funkcjonują w formacie „tournée” we wszystkich większych miastach Polski, ale to właśnie edycję w Krakowie są dla nas swego rodzaju powrotem do korzeni.
Czy możemy powiedzieć, że utworzyliśmy nową płaszczyznę na rynku sztuki w Krakowie?
Uważam, że tak i to właśnie ta dołożona przez nas cegiełka otworzyła nową drogę dla początkujących artystów.
Podczas tej edycji gościliśmy zarówno twórców, którzy są z nami od 3 lat i regularnie uczestniczą w naszej targowej trasie, ale również artystów z ASP (pozdro Kacperczyk), którzy spróbowali pierwszy raz wystawić swoje dzieła na sprzedaż.

A w Krakowie w dzień targowy, takie słyszy się rozmowy…
Oprócz tego, że Jan Brzechwa nakręcił nam rolkę [ZOBACZ], to mieliśmy okazję porozmawiać z wieloma gośćmi na temat tej edycji.
Odbiór był niesamowicie pozytywny – komentarze dotyczyły przede wszystkim różnorodności sztuki wizualnej, otwartości do rozmowy artystów oraz przestrzeni, która wciąż zapiera dech. Niezmiennie większość odwiedzających kupuje dzieła ze względu na chęć wsparcia młodej sztuki, co jest dla nas najcenniejsze ze względu na naszą misję, o której zalążku opowiedziałam Wam dziś trochę więcej.

Z naszych „straganowych” rozmów najbardziej rozczuliła mnie dwójka starszych państwa, którzy oświadczyli, że nasze targi powinny trwać dłużej niż weekend, ponieważ nie starcza im miejsca pod pachą na wszystkie dzieła sztuki, które chcieliby zakupić.
Statystyki sprzedaży nieco różniły się od tych odnotowanych podczas poprzednich krakowskich edycji. Choć w sumie ilość sprzedanych dzieł była mniejsza, to popyt na duże i drogie formaty był większy, co pozwoliło części artystów osiągnąć wysokie przychody.

Podziękowania
Zawsze pod koniec bloga dziękujemy gościom oraz artystom, a tym razem chciałabym serdecznie przedstawić Wam również „Polską Bezę”, czyli Pana Sebastiana Gabrysia, który jest rzemieślniczym producentem tradycyjnej, ręcznie przygotowanej bezy. Pan Sebastian, zachwycony naszą inicjatywą, napisał do nas, że w podziękowaniu chciałby podczas wydarzenia podarować nam swoje słodkości – zarówno artystom, jak i gościom. Jesteśmy niezmiernie wdzięczni za bezowy podarunek, no i umieramy z ciekawości kto zdążył go skosztować!
Drodzy artyści, goście – jeśli wzięliście udział w naszym wydarzeniu chociaż raz, to teraz już wiecie, że jesteście częścią naszej pięknej, choć trudnej historii, którą budujemy wspólnie dalej. A choć jeździmy z Wami po całej Polsce, naszą matką sztuki zawsze będzie Kraków.
Ten tekst powstał w 100% dzięki pracy człowieka, bez użycia AI.
Zdjęcia: Joanna Kostkiewicz, Piotr Putek
Wideo: Gabriela Grzesiak
Autorka tekstu: Kalina Mazur










































Lista artystów:
Adriana Foryś
Adrianna Blak
Agata Mleczkowska
Agnieszka Loska
Agnieszka Filipek
Aleksandra Krogulecka
Aleksandra Sznapka
Anastasiia Yurova / AYurovaArt
Aneta Huk/ Frame Girl
Ania Bakowska
Anna Milcarz
Anna Zakrzewska
Barbara Winkler
Chimeryka
Danuta Turkiewicz
Dawid Łukawski
Diana Bashkova
Dobiesław Kaczmarek
Elena Goyeva
GLAN ART Pracownia Artystyczna Karolina Glanowska
Ilya Gureev / Ilya Levit / hrny.art
Jack Wildman
Jan Chornikowski / Jantapczan
Jarosław Rokita- ROKIFORM
Julia Leś
Justyna Rusinek
Katarzyna Kornecka
KAVALKASH (Vira Fedorenko)
Kinga Kosmalska/ truskawkowekwiatki
Klau
Krzysiek Tarnowski
linowerka - Weronika Radłowska
Łukasz Machlowski
Maciej Kędzielski
Magdalena Ślusarczyk Golden Art
Maksymilian Mateusz Wysocki
Małgorzata Prucia
Małgorzata Wójcik
Marcin Gacek
Marcin Jucha
Marianna Hryhorieva
Mateusz Maliborski
Michał Poziemski
Monika Kubiaczyk-Cygan
Mykola
Natalia Banasiewicz
Natalia Smaczny
NATURE ART Klaudia Gałązka
Olena Kozak
Oskar Cieślik
Palina Sayentava
Patrycja Kania I Theoretycznie
Renata Masłyk
rzeczy papierowe - Maja Worwa
Saba Kiknavelidze
Svieta Butsan
Sylwia Rusin
sztuka życia codziennego
Tobiasz Cieślak
Wiktoria (Tosia) Kaczmarek
Władzia Hrechkosii
Wojciech Sumara
Woznaart
Zocha Jabłonowska
Zofia Wawrzynowicz
Zuzanna Kamińska
Zuzanna Kisiel / Happy Skull
