Klasztorna młoda sztuka, czy uwierzyliśmy?
2

Na tę edycję przygotowywaliśmy przede wszystkim nasze żołądki, zajadając się “pyrami” od tygodni [zobacz], ale spokojnie — ten wpis nie będzie kulinarną relacją. To opowieść o tym jak było w Poznaniu — mieście kozłów i rogali świętomarcińskich. My do tego zestawu dorzuciliśmy młodą sztukę, zaintrygowani synergią naszych targów z lokalnym środowiskiem artystycznym i wyjątkową przestrzenią wydarzenia.

Odpowiadając na pytanie z tytułu — tak, uwierzyliśmy… że da się zaprezentować sztukę współczesną w sakralnej przestrzeni. Galeria u Jezuitów to miejsce dawnego klasztoru powstałego w 1244 r. Jest dobudowana do kościoła, służąca niegdyś jako kaplica. Nie można zaprzeczyć, że podczas dni wydarzenia klimat był absolutnie niepowtarzalny. Ogromne okna i naturalne światło w piękną pogodę, były tylko dodatkowym atutem.
I właśnie tutaj pojawia się paradoks.

Surowe przestrzenie zazwyczaj sprzyjają wydarzeniom artystycznym — minimalizm pomaga skupić uwagę na dziełach, szczególnie przy dużej różnorodności twórców.
Po dłuższych przemyślenia doszliśmy do wniosku, że choć przestrzeń była zachwycająca, jej monumentalność przyćmiewała młodą sztukę. Zamiast wynosić ją na piedestał, nieświadomie przestrzeń konkurowała o uwagę odbiorców, gdy naszą misją jest jedno: dać artystom miejsce, w którym to oni będą w centrum.

Nie ukrywamy — nasze oczekiwania nie zostały w pełni spełnione. Być może zostaliśmy trochę rozpieszczeni rosnącą z edycji na edycję frekwencją oraz coraz większym zainteresowaniem artystów i publiczności.
Tym razem dynamika była inna.
To był nasz drugi raz w Poznaniu — debiut okazał się dużym sukcesem, dlatego wracaliśmy pewni siebie i z wysokimi nadziejami. Ta edycja stała się dla nas ważną lekcją. Po trzech latach działalności zrozumieliśmy, że rozwój nie zawsze przebiega liniowo. Nie każda edycja musi być większa, głośniejsza i bardziej spektakularna. Przyjmujemy to doświadczenie z pokorą — i traktujemy je jako impuls do analizy, szukania przyczyn oraz ulepszania kolejnych wydarzeń.

Choć opuszczaliśmy Poznań z mieszanymi emocjami, miasto dało nam wiele powodów do uśmiechu. Tym samym, chcielibyśmy podzielić się z Wami naszą ulubioną historią.
Jak możecie podejrzewać, Galerią Jezuitów zarządzają księża, a my — młodzi, bez norm i granic, zapytaliśmy Ojca, czy podczas ogłoszeń parafialnych zaprosi wiernych na Targi Młodej Sztuki…
To się dopiero nazywa współpraca reklamowa!
Czy tak też zrobił, chyba nigdy się nie dowiemy… no chyba, że ktoś z czytelników przybył na tę stronę zainspirowany niedzielnym kazaniem?

Drodzy goście — dziękujemy że byliście, rozmawialiście oraz że wspieraliście młodą sztukę, a tym samym naszą ideę. Mamy nadzieję, że pozostaniecie w kontakcie z lokalną sceną artystyczną, a do reszty twórców powrócicie podczas naszej kolejnej edycji w Poznaniu.
Drodzy Artyści — jesteśmy Wam ogromnie wdzięczni za zaangażowanie i obecność, szczególnie mimo mniejszej publiczności. Podejrzewamy, że wielu z Was wyjechało z podobnymi emocjami jak my, ale wierzymy, że to jedynie przystanek na drodze sukcesów.

Poznańska edycja Targów Młodej Sztuki nie była tą najłatwiejszą — ale była jedną z najbardziej potrzebnych. Przypomniała nam, że sztuka, organizacja wydarzeń i rozwój projektu to proces pełen prób, korekt i nauki. Uwierzyliśmy więc tylko w możliwość prezentowania sztuki w klasztornej przestrzeni, lecz nauczyliśmy się czegoś o wiele ważniejszego: że każde doświadczenie — nawet to trudniejsze — buduje fundament pod kolejne, lepsze edycje.
Do zobaczenia na następnych Targach!
Ten wpis powstał w 100% dzięki ludzkiej pracy, bez użycia AI.
Tekst: Kalina Mazur.
Zdjęcia i wideo: Piotr Putek.
